Wpisy użytkownika girlwithyoga z dnia 15 maja 2013

Liczba wpisów: 1

girlwithyoga
 
Pięć 6 minutowych zestawów ćwiczeń za mną. Nie pamiętam kiedy ostatnio tak ze mnie kapało. Tempo, intensywność maksymalna. Powalająca siłowo część trzecia, myślałam, że nie dam rady, ale udało się! Jak mówi moja psiapsióła: Jest moc! :)

Teraz czekam na obiadek, rybka w warzywach grzeje się w piekarniku, a do tego sałatka a’la grecka z wyłączeniem sera feta i oliwek (tu niestety żal, ale w domu zabrakło) :)

A wieczorkiem wypad na koncert! Cieszę się!
Szkoda tylko, że jutro trzeba wrócić do pracy po 5 dniach wolnego, całe szczęście, że tylko na dwa dni i znowu weekend :D

----------------------------
Dzień 2 z Ewą Chodakowską

Dziś trochę trudniej niż wczoraj, bo z zakwasami, ale skalpel zaliczony :)
Jutro w planie 5 x 6 minutowe filmiki, co bym za wcześnie się nie znudziła.

Porządne śniadanie za mną: otrębowy omlet z drobiową wędliną (brzmi jak śniadanie wg Dukana, ale całkiem przypadkowo, po prostu otręby maja na mnie dobry wpływ ;P). Do śniadań muszę się przyzwyczaić na powrót, bo nie ukrywam, że przez długi czas zostały totalnie zapomniane.
A teraz przede mną 1,5 litrowa butelka wody mineralnej, takie małe postanowienie, bo często w ciągu dnia nie wypijam nawet litra płynów, a naprawdę chciałabym, żeby mój metabolizm wrócił do normy.

---------------------------
Dzień 1 z Ewą Chodakowską

No, cóż…
Kiedyś trzeba podjąć wyzwanie i zabrać się za siebie.
Mój metabolizm totalnie zwolnił, więc przechodzenie na niskokaloryczne diety czy wręcz głodzenie się odrzucam w kąt. Nie dość, że wyniszczają organizm, to dodatkowo już nie przynoszą efektów…

Obiecałam sobie poświęcać chociaż 40 minut dziennie na ćwiczenia z Ewą, co za tym idzie zmienić troszkę organizację dnia. Póki co nie kupuję nowego karnetu na siłownię i zajęcia aerobowe, bo i tak nie zawsze mnie to mobilizowało do stawienia się na miejscu.
Razem z przyjaciółką postanowiłyśmy codziennie ćwiczyć i wspólnie się mobilizować. Zobaczymy jak będzie to wyglądało. Póki co jestem nastawiona mega pozytywnie.

Zmierzyłam się, zważyłam (mimo, że Ewa odradza), zrobiłam zdjęcia. Pierwsze efekty, bądź ich brak (czego nie przewiduję!) sprawdzę po tygodniu.

A tym czasem lecę do sklepu po jakieś warzywka i owoce :)

Do dzieła!